„Meltdown” – czyli jak zaskoczyć widza nie do końca pasującym tytułem
„W głąb z ramion zeszła chyba dusza, nie dzieje się nic, nie porusza. W głowie spamy językowe, bezpiecznik strzelił w układzie nerwowym mym. (...)” - LONT, „Odmiana” Początkowo, zabierając się do pisania niniejszej recenzji, chciałem silić się na analizy językowe i ciut przesadny wywód na temat zjawiska. Później przypomniałem sobie o istnieniu piosenki pewnego starego malborskiego zespołu, który zamieściłem powyżej. Jak to mawiają anglojęzyczni, „KISS: Keep It Simple, Stupid”. Ostatni wers chyba najlepiej oddaje sens określenia „meltdown” – zabezpieczenia i ograniczenia w człowieku „strzelają”, a potem pojawia się trudna do powstrzymania furia. Czy było tak i w przypadku tego, co zobaczyliśmy na scenie? Zobaczmy... Otrzymaliśmy niezwykle ciekawe przedstawienie relacji matki ze swoją nietypową córką, Laurą. Czemu właściwie nietypową? Cóż, dziewczyna miała zdiagnozowane spektrum autyzmu. W każdym razie – zaczynamy opowieść od uświ...